wtorek, 12 marca 2013

Przesilenie

Zajrzałam i przeczytałam pierwszy post o decyzjach, które mnie przerażają. Prawie 2 lata temu, to było prawie 2 lata temu, a moja sytuacja wcale się nie zmieniła. Znowu nadszedł czas, kiedy moje życie ma się całkowicie zmienić, a ja ponownie się tym stresuję.
I czuję się z tym okropnie. I potrafię mówić do siebie w tak poniżający sposób, dołować siebie z powodu kilku porażek, kilku złych wyborów w życiu, że późniejsze próby odzyskania wiary w swoje możliwości wydają się niemożliwe. Nie zdawałam sobie sprawy jak silny jest nasz umysł. Jak bardzo to co mówimy do siebie, w głębi swojego umysłu, może wpłynąć na nasze samopoczucie. Na domiar złego, jak TRUDNO jest później wprowadzić siebie na poprawne tory. Żeby życie znowu nabrało pozytywnych kolorów. Żeby chciało się żyć i coś zmieniać, coś robić!
Jestem właśnie w punkcie, kiedy wiem, że tak dalej być nie może. że muszę coś zmienić i to natychmiast, bo później będzie już tylko gorzej. Tylko tak łatwo jest do siebie mówić źle... Takie to proste... O wiele trudniejsze jest pozytywne myślenie.
Krzywdzące słowa przychodzą tak prosto! A te kilka miłych i podnoszących na duchu słów nie chce przejść nawet przez wyimaginowane gardło. Najwidoczniej ta zasada nie odnosi się tylko do realnych kłótni, ale też do tych, które odbywamy z samym sobą.
Wiem, że powinnam o kimś z tym porozmawiać. Wiem, że potrzebuję kogoś kto mnie podniesie na duchu i poklepie po plecach mówiąc, że dam sobie radę! Potrzebuję wiedzieć, że ktoś we mnie wierzy.

Mam nadzieję, że to tylko przesilenie.

czwartek, 24 listopada 2011

A co by było gdyby...?

A gdybym tak przestała na inżynierskich? I nie poszła na magisterskie? Czy to by było tak źle? Jak wpłynęło by to na moje życie?
Musiałabym pójść do pracy, w końcu! Jasne, nie miałabym magistra w moim tytule, ale...do czego mi to teraz będzie potrzebne? Jak ja nawet nie chcę pracować w "zawodzie"! Najchętniej zakręciłabym się w świecie muzyki, ale tam..co ja tam mogę. Nie gram, nie śpiewam, ale chciałabym zobaczyć jak się organizuje koncerty, sprowadza artystów, rezerwuje sale, szuka osób, które są tym zainteresowane! To wszystko dla mnie czarna magia, ale w jakiś sposób ciągnie.
Podświadomie wiem, że to tylko marzenia, które nie zostaną nigdy spełnione, a ja sama wyląduje w jakimś sklepie za ladą. Albo sprzątać gdzieś będę.
Ja nie mówię, że to coś złego, takie zawody. Ja po prostu boję się przyszłości po studiach. Nie wierzę we własne siły, że potrafiłabym coś osiągnąć. Coś większego.
Muszę jeszcze nad tym pomyśleć..

środa, 23 listopada 2011