A gdybym tak przestała na inżynierskich? I nie poszła na magisterskie? Czy to by było tak źle? Jak wpłynęło by to na moje życie?
Musiałabym pójść do pracy, w końcu! Jasne, nie miałabym magistra w moim tytule, ale...do czego mi to teraz będzie potrzebne? Jak ja nawet nie chcę pracować w "zawodzie"! Najchętniej zakręciłabym się w świecie muzyki, ale tam..co ja tam mogę. Nie gram, nie śpiewam, ale chciałabym zobaczyć jak się organizuje koncerty, sprowadza artystów, rezerwuje sale, szuka osób, które są tym zainteresowane! To wszystko dla mnie czarna magia, ale w jakiś sposób ciągnie.
Podświadomie wiem, że to tylko marzenia, które nie zostaną nigdy spełnione, a ja sama wyląduje w jakimś sklepie za ladą. Albo sprzątać gdzieś będę.
Ja nie mówię, że to coś złego, takie zawody. Ja po prostu boję się przyszłości po studiach. Nie wierzę we własne siły, że potrafiłabym coś osiągnąć. Coś większego.
Muszę jeszcze nad tym pomyśleć..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz